Na złość – tylko sex

Mocnym stanowczym ruchem reki przywołałeś mnie do siebie. Wolno jakby z wahaniem przysunęłam się nieudolnie próbując ukryć strach, jaki wzbudził we mnie Twój gniew. Oj tak, wiem nie powinnam tak bezwstydnie, na Twoich oczach uwodzić tego mężczyzny. Czy odgadłeś? To była kara za te wszystkie piękne kobiety, które wręcz pożerały Cie wzrokiem? Pewnie tak, ale teraz to i tak nie ma znaczenia, bo ugasić Twoją wściekłość mogły tylko moje łzy; wiedziałeś o tym Ty i wiedziałam o tym także i ja.
Popatrzyłam na Twój zaciśnięte mocno szczeki i pociemniałe ze złości oczy i zadrżałam lekko. Widząc to uśmiechnąłeś sie szyderczo, po czym poleciłeś cicho:
“Pocałuj mnie, pocałuj mnie tak, jak całowałabyś tamtego faceta”, “Proszę nie, to nie tak” zaprotestowałam, ale przerwałeś mi unosząc dłoń. “Pocałuj” powtórzyłeś z naciskiem. Zrezygnowana posłusznie podeszłam i wpierw przytuliłam sie leciutko, tak na probe. Nie zareagowałeś. Ta celowa zniewaga, Twoja obcość i niesłuszne, ostre słowa wzbudziły we mnie złość. Uniosłam sie leciutko na palcach, nawet w sandałkach na kilkucentymetrowych obcasach byłam od Ciebie sporo ni?sza. Ramiona władczo oplotłam wokół Twojego karku, dłońmi leciutko mierzwiłam włosy, głaskałam uszy, pieściłam delikatną skórę pleców. Językiem wolno obrysowałam kontur Twoich ust. Delikatnie pochwyciłam zębami dolną wargę i powoli ja ssałam. Po chwili wsunęłam język miedzy Twoje zęby, drażniąco przesuwałam nim po Twoim języczko. Poddałeś się temu ruchowi, przyłączyłeś do gry. Oddawałeś moje pieszczoty tak żarliwie, tak intensywnie, że z jękiem przycisnęłam swoje biodra do Twoich. Pamiętając jednak, że mnie odtrąciłeś ukąsiłam Cie mocno w odwecie.
Nie powinnam była jednak tego robić, to przypomniało Ci, że jeszcze mnie nie ukarałeś. “Ty diablico” syknąłeP, po czym gwałtownym ruchem zacząłeś zdzierać ze mnie króciutką sukienke, tą samą, którą razem z taką radością wybieraliśmy na dzisiejszy wieczór. Półnagą, w samej tylko bieliźnie pchnąłeP mnie na łóżko. Szybko też, bez słowa, pozbyłeś sie swoich ubran. Stałeś tak chwile przede mną, napawając sie moim lekiem, ale i widocznym dla kogoś, kto znał mnie tak dobrze jak Ty, podnieceniem. Gwałtowanie opadłeś na mnie, kąsając i bolePnie pieszcząc moje ciało. Zaczełam sie wyrywać, nie zważając na to jednym ruchem zerwałeP ze mnie stanik i odrzuciłeś go w kąt. Chwile potem los tego koronkowego drobiazgu podzieliły majteczki. NachyliłeP sie nade mną, ustami pochwyciłeP brodawke, liźnieciami jezyka sprawiłeś, że stwardniała. To samo zrobiłeś z drugą.
Ja tymczasem przestałam walczyć, zresztą walka od początku była bezcelowa. Drżącymi jeszcze dłonmi przesuwałam po Twoim ciele, głaskałam silne ramiona, badałam gładkość pleców, odnajdywałam i drażniłam brodawki ukryte w owłosieniu Twojego torsu.
Zniecierpliwiony przeciągającymi się pieszczotami i pragnący szybkiego zaspokojenia, kolanem rozszerzyłeś moje uda. Nie, jeszcze nie, poprosiłam, ale Ty ignorując mnie zupełnie uniosłeś się nade mną. Twardo, bezlitośnie, nie zważając, że jeszcze nie jestem gotowa wsunąłeś siś we mnie. Opór, jaki dawało Ci moje ciało jeszcze bardziej Cie zezłościł. Parłeś do przodu nie bacząc na moje protesty. Nigdy Cie takiego nie widziałam. Nie dbałeś o moją rozkosz, nie interesowałam Cie ja, ważne było jedynie zaspokojenie Twojej żądzy.
Tak jakbyś chciał udowodnić sobie, iż mimo przebiegających po moim ciele spojrzen innych meżczyzn, ja nadal jestem Twoja, tylko Twoja.
Widok moich łez lekko Cie ukorzył, spowolnił Twoje ruchy. Z niespodziewaną łagodnością uniosłeś moje nogi i ułożyłeś je na swoich ramionach. Delikatniej niż dotąd znów zacząłeś się we mnie poruszać, jednocześnie dłońmi pieściłeś łechtaczkę. Z satysfakcją przyjąłeś moją wilgoć, z zadowoleniem ujrzałeś prężące się w łuk ciało, z zachwytem poczułeś zaciskające się mięśnie pochwy wokół Twojego członka. Ostrożnie jakby badając jak daleko możesz się posunąć okrążałeś palcami moją drugą dziurkę. Delikatnie wsunąłeś do mojej pupy najpierw jeden potem także i drugi palec. Zaintrygowana reakcjami mojego ciała, w którym podniecenie coraz bardziej narastało, nie przerywałam Ci. Ekstaza, w jakiej pogrążałam sie dzięki Twoim pieszczotom sprawiała, ze raz po raz wykrzykiwałam Twoje imie. Widząc to pospieszyłeś tu? za mną. Twoje ruchy znów były szybkie, gwałtowne, mocne, nieomal bolesne. Wytrysnąłeś na mój brzuch; zawsze bardzo lubiłeś widok Twojego nasienia na mojej skórze. To taki swoisty znak. Leniwie rozmasowałam Twa wilgoć na brzuchu, piersiach, po czym uniosłam reke do ust i polizałam. Uwielbiam Twój smak.

Podobne opowiadania

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.