Sex na skarpie…

Pojechaliśmy z Milką na początku moich studiów do Niemiec… pracowaliśmy „na czarno” w jednej z turystycznych miejscowości niedaleko granicy z Francją.
Ponad małym miasteczkiem, przez środek którego płynęła szeroką wstęga rzeka dominował masyw górski… Większość czasu spędzaliśmy zarabiając w pocie czoła pieniądze – jeszcze wtedy marki.. mieliśmy wolny jeden dzień w tygodniu. Szybko naszą małą tradycją stało się spędzanie go do południa w łóżku… co to były za poranki… Kochaliśmy się tak namiętnie, dziko, gwałtownie… robiliśmy sobie sesje zdjęciowe, malowaliśmy się farbami, kiedyś udało mi się długopisem pokryć rysunkami całe jej plecy zanim nie zaczęliśmy się kochać. Wiązałem ją i udawałem że gwałcę, to znów ona dominowała i kazała sobie usługiwać… wariactwo, ale bardzo… intymne i bardzo nasze.
Pewnego wieczoru postanowiliśmy, że przed snem przejdziemy się na spacer, bulwarem nad rzeką, pośród knajpek, stolików wystawionych na zewnątrz, świecących się lampionów, ludzi rozmawiających w kilkunastu językach świata… Po godzinie takiego włóczenia się, nic-nie-robienia, przyglądania się ludziom, słuchania urywków rozmów… poczułem ochotę, żeby być z nią sam na sam… Chciałem czuć jej ciepło, skupić uwagę tylko na byciu z nią. Mimo to wyciągnęła mnie na drugi brzeg rzeki… powoli wchodziliśmy po krętych stopniach na szczyt zbocza.
Jeszcze przez mały lasek, w stronę jaśniejszego miejsca pomiędzy drzewami.. stanęliśmy na brzegu skarpy… w dole przed nami, za rzeką morzem świateł mieniło się i błyszczało miasteczko.. stare kościoły jasnymi, podświetlonymi wieżami wystawały ponad dachy kamieniczek, kręte uliczki jaśniały oświetlone pomarańczowymi lampami, błyszcząca neonami ulica domów publicznych wyraźnie odcinała się od mieszczańskiego spokoju i błogości reszty miejscowości. Nad nami w granatowoczarnym niebie jaśniał księżyc w pełni – było bajkowo i nieziemsko… Obrazek jak z baśni Braci Grimm…
Milka zapatrzona oparła się plecami o mnie, objąłem ją i przytuliłem… Moja ręka przypadkiem trafiła na jej pierś… Westchnęła głęboko pozwalając mi na ten dotyk… Delikatnie muskałem jej biust opuszkami palców… Sutki szybko stwardniały a jej oddech stał się urwany i przyspieszony.
- Mam straszną ochotę na ciebie.. – wyszeptałem całując ją samymi wargami po uszku..
- Ja na ciebie też.. – westchnęła Przesunąłem jedną dłoń wzdłuż jej brzucha pomiędzy uda, drugą nie przestawałem dotykać jej piersi. Pozwalała mi na wszystko wtulając się plecami w moje ciało.
Rozsunąłem zamek od spodni… przesunąłem palcami po materiale majteczek… zadrżała i rozsunęła szerzej nogi. Wsunąłem chłodną dłoń pod gumkę jej malutkich fig… Rozchyliłem jej płatki, zwilżyłem czubki palców w jej wnętrzu i przebiegłem wzdłuż szparki wskazującym i środkowym palcem, znów wstrząsnął nią dreszcz podniecenia. Stała w szerokim rozkroku pozwalając się dotykać. Zwilgotniała i drżąca wyczekiwała na mój dotyk… Ująłem jej łechtaczkę pomiędzy dwa, już śliskie od jej wydzielin palce i zacząłem delikatnie, wolno pocierać… Dyszała ciężko a jej piersi falowały w rytm oddechów… Wsunąłem jednego palca w środek niej.. jęknęła i odchyliła głowę do tyłu. Językiem wyczułem jej usta… pocałowałem ją głęboko… nie oddała pocałunku.. pozwalała mi na wszystko pozostając bierna… przytuliła policzek do mojego, czułem jak głęboko oddycha…
Jeszcze kilka ruchów w niej… wysunąłem się i zacząłem na powrót głaskać jej łechtaczkę. Coraz silniej drżały jej mięśnie nóg… Zaczęła je lekko uginać tak, że przesuwała się cała coraz niżej… W końcu nie mogłem już sięgać palcami do jej gniazdka.. Kiedy przestałem jej dotykać podniosła się wolno i znów stanęła na wyprostowanych nogach…
Odsunąłem jej ciało od swojego, wysunąłem się spomiędzy niej i barierki o którą się opieraliśmy. Opadła na nią jakby szukając podparcia. Klęknąłem przed nią bez słowa.. była zupełnie posłuszna…albo to ja spełniałem wszystko czego chciała… dziś już sam nie wiem. Opuściłem jej spodnie do kolan. Lekko ugięła nogi i rozsunęła je na boki. Pachniała pragnieniem seksu… Polizałem ją po wargach sromowych.. była lekko słodka, ale jednocześnie smakowała tak, że nie sposób to wyrazić.. czyste pożądanie zamknięte w smaku… Wsunąłem język do środka, przez chwilę poruszałem nim w jej wnętrzu…
Położyła dłonie na mojej głowie i skierowała mnie wprost do drobnego, twardego ziarenka… Mokrym, gładkim językiem zdążyłem dwa-trzy razy przejechać między jej płatkami kiedy podniosła obydwie nogi do góry i ścisnęła mnie udami… Jej ręka tarmosiła moje włosy… końcem języka dotknąłem jej perełki… Jęknęła i wypuściła mnie z uścisku…uwolniła moją głowę. Podciągnąłem jej spodnie… bezwolna dawała sobą kierować. Przytuliłem ją, utonęła w moich ramionach…
W dole mrugały i lśniły światła miasta…
Przytulała się a jej oddech powoli się uspokajał, wyrównywał… Spoglądałem ponad jej ramieniem na miasteczko w dole i starałem się zapanować nad przemożną ochotą, żeby przechylić ją do przodu, zedrzeć z niej spodnie wraz z majtkami i wbić się w głąb jej pochwy…
Milka jakby przebudziła się z hipnozy, z letargu… pogłaskała mnie po plecach… Udem silniej naparła na mojego uwięzionego w spodniach sztywnego członka… Z moich ust wyrwał się jęk niespełnienia… Kilka sekund później poczułem jej palce na mojej główce…
- Na co masz ochotę..? – wymruczała powoli kucając przede mną
- Wiesz przecież…. – wykrztusiłem..
- Powiedz to… Na co masz ochotę? – dostałem drugą szansę
- Zrób mi dobrze ustami… Zrób mi „loda” – wymusiła tym, co robiła z moim członkiem, powiedzenie tego.
Przesuwała dłoń wzdłuż nasady, końcem palców drażniąc brzegi żołądzi… Chciałem tego… pragnąłem całym sobą żeby wzięła go głęboko w usta, żebym poczuł jej ciepły, mokry język na delikatnej skórce, żeby otaczała mnie policzkami i ssała dając niekończącą się rozkosz… Wsunęła miedzy wargi tylko sam koniuszek… podgryzała i lizała sam czubek mojego prężącego się penisa… Specjalnie drażniła się ze mną… Zaczęło mnie to złościć… Chciałem spełnienia, marzyłem o eksplozji, pragnąłem rozładowania tego napięcia w jądrach, w podbrzuszu, w całym ciele.. Wiedziała o tym doskonale – podkręcała tempo, nie posuwając się ani o milimetr dalej. Od uczucia szczęścia i podniecenia przeszedłem w oka mgnieniu do pożądania i wściekłości. Oparłem dłonie na tyle jej głowy… Wiedziała, że będę próbował zmusić ją do głębszej stymulacji, więc wyjęła penisa z ust, chwyciła go u nasady i zaczęła lizać wzdłuż jego całej długości. Potrafiła czytać we mnie jak w książce… przewidywała co będę chciał zrobić… i uniemożliwiała mi to.
- Milka… błagam… zrób to… – to nie był proszący ton, wtedy rzeczywiście błagałem… chciałem tego i byłem bezsilny… wszystko zależało od niej… poddałem się. W jednej chwili zanurzyła członek głęboko w swoich ustach… Odleciałem… Podniosłem ręce do głowy i wsunąłem je we włosy… Otworzyłem oczy… jej jasne loki jak sprężynki chwiały się w rytm ruchów. W końcu robiła to, na co miałem ochotę… Przeniosłem wzrok na widnokrąg… To był przepiękny widok… srebrna od księżycowej poświaty rzeka wijąca się miedzy górami a miastem, które jak fala pożaru zatrzymało się ze swoimi światłami na jej brzegu. Świadomość tego, że w takim miejscu… w taką noc… z tą kobietą… sprawiła, że poczułem wybuch orgazmu. Pozwoliłem sobie na totalny odlot… Milka posłusznie przyjmowała kolejne fale nasienia jakimi częstowałem jej usta… Nie wypuściła mnie z ust dopóki nie ustały spazmatyczne drgawki… Dopiero wtedy podniosła się i pocałowała mnie w policzek.
- Jesteś niesamowita… wyjdziesz za mnie..? – nie wiem co mnie napadło, żeby to powiedzieć
- A ty jesteś wariat… – uśmiechnęła się i przytuliła do mnie…
W dole lśniły i mrugały światła miasta…

Podobne opowiadania

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.